OŁTASZYN – historia lat powojennych.

Szanowni wieloletni mieszkańcy osiedla Ołtaszyn

Ołtaszyn-historia_powojenna

Wielu z nas spędziło na tym osiedlu pond 50 i więcej lat i pamięta pierwszy powojenny okres z życia mieszkańców Ołtarzyna (tak wtedy nazywało się osiedle) może, zatem warto podzielić się wspomnieniami  i pozostawić kolejnemu pokoleniu garść informacji o tych czasach. Ze swojej strony poniżej postarałem się według własnej wiedzy wykonać jakieś założenie tego, co się działo, ale liczę na WASZE wsparcie i opis sytuacji i zdarzeń widziany WASZYMI oczami.

Podzielcie się tą wiedzą dodajcie swoje wątki do poniższego opracowania i może powstanie ciekawy przekaz powojennego okresu z życia osiedla. Czekam na teksty w każdej formie – pisane odręcznie lub na komputerze. Liczę na WASZE wsparcie i informacje.

 

Powojenna historia Osiedla Ołtaszyn (Ołtarzyn)

WSTĘP

Jeszcze przed wojną Ołtaszyn nazywał się Herzogshufen i był wsią na pograniczu Wrocławia. Mapa z lokalizacją osiedla i kilka przedwojennych kartek pocztowych oddadzą klimat naszego osiedla w tym okresie.

Wyzwolenie Ołtaszyna

Atak na Wrocław przez wojska Armii Czerwonej nie nastąpił ze spodziewanej strony (od północy), a nasze osiedle  położone na południu miasta było atakowane właśnie nie od centrum tylko od strony południowej i zachodniej. Zdecydowanie więcej na ten temat napisał p. Janusz Lipiński w swoim opracowaniu – „ Wojenne epizody Ołtaszyna”.  http://www.budzowski.org/2013/01/20/wojenne-epizody-otaszyna/ Tak czy inaczej Rosjanie posuwali się od miejscowości Wysoka w kierunku do centrum miasta prze nasze osiedle. Zdobywanie  osiedla odbywało z oporami, bo na wieży kościelnej zainstalowane było działo skutecznie broniące dostępu do jego centrum, a w pałacu Wysoka funkcjonował sprawnie punkt obserwacyjny. Z tego też powodu wieża kościelna była dość znacznie uszkodzona – zniszczeniu ulegała częściowo wieża i dwie sterczyny. Samo osiedle w części swojego centrum zostało również zniszczone, a zniszczenia  widoczne były jeszcze przez wiele lat, co widać na poniższych zdjęciach.

 

Ludność Niemiecka – autochtoni

Po wyzwoleniu osiedle nadal było zamieszkiwane przez ludność Niemiecką – byli to właściciele gospodarstw rolnych, mieszkańcy osiedla pracujący w zakładach na terenie miasta i ludność niemiecka napływowa z wojennych przemieszczeń. Wszyscy oni mieszkali jeszcze w Ołtaszynie w oczekiwaniu na organizowane transporty. W pierwszym okresie tuż po wojnie posługę duszpasterska w naszej parafii sprawował ksiądz niemiecki Stanisław Wallek, na terenie obecnego domu zakonnego Sióstr Elżbietanek zamieszkiwały zakonnice niemieckie.

Z czasem rozpoczynały się wyjazdy autochtonów , które w pierwszej fali trwały do lat 50 . Potem pozostało jeszcze kilkanaście rodzin niemieckich w tym np. woźny naszej szkoły Pan Horst, którzy ostatecznie wyjechali około lat 60-siatych. Wyjazdy i rozstania stawały się również dramatami rodzinnymi i czasem doprowadzały do tragicznych finałów.

Ci dawni mieszkańcy osiedla są autorami opracowania – „Kronika Ołtaszyna” w którym opisują swoje losy w osiedlu oraz losy powojenne po przeprowadzce. Wielu z nich utrzymywało kontakty z obecnymi mieszkańcami, a czasem również zaglądali do naszego osiedla. Bardzo często były to większe grupy lub rodziny, ale ostatnio ze względu na wiek tych osób odwiedziny ustały. Najpóźniej wyjechał z Ołtaszyna autochton z ulicy Łubinowej Pan Gise .  Poniżej jego zdjęcie z ostatnich lat pomieszkiwania w osiedlu – na dole po stronie prawej.

Trzeba powiedzieć, że po czasach niemieckich nie pozostało w osiedlu wielu charakterystycznych śladów, oczywiście pozostały jeszcze trwałe budynki, epitafium księdza Majunke na tyłach naszego kościoła, widoczne w kilku miejscach napisy na elewacjach domów, krzyż przy ulicy Strachowskiego ustawiony wprawdzie przy drodze, ale jest to krzyż z cmentarza jednego z mieszkańców osiedla, co jest widoczne z tyłu tego pomnika, choć było zamalowywane. Na cmentarzu pozostał tez mały pomnik stojący przy bramie wejściowej.

Tragiczny epizod z tego okresu. „ O tragedii rodziny K.  już Ci wspominałem. Pani  K.   Wraz z synami Karolem i Udo oraz córką Renatką (śliczną dziewczyną) mieszkali przy dzisiejszej ulicy Strączkowej . Rodzina ta pozostała po wojnie oczekując na powrót ojca z frontu. Po kilku latach oczekiwań zdecydowali się wyjechać do Niemiec. Renatka „chodziła” z chłopakiem, uczniem Tech. Żeglugi Śródlądowej (było takie !). Zakochani ! Codziennie po szkole odprowadzał ją do domu. Miło było popatrzeć. Zbliżał się czas wyjazdu, chłopak nie mógł się z tym pogodzić, wybrał straszne rozwiązanie…..Renatka nie wyjechała. Została na parafialnym cmentarzu”. Takich tragedii powojennych było wiele. Do dziś ten dramat nam towarzyszy.

 

Wracając jednak do zniszczeń wojennych, to warto również wspomnieć, że w naszym sąsiedztwie zniszczeniu uległa cała wieś obecne Radomierzyce, gdzie pozostały tylko fundamenty wiejskich zabudowań WIĘCEJ.

 

Pierwsze lata powojenne

W naszym Ołtaszynie tak na całym Dolnym Śląsku jedni wyjeżdżali , a drudzy przyjeżdżali. Nie odbiegamy tu od sytuacji w naszym mieście osiedlali się u nas mieszkańcy ziem wschodnich, które w ramach nowej sytuacji zostały na terenie Byłego ZSRR. Przesiedleńcy otrzymywali opuszczane gospodarstwa i jednoznacznie trzeba stwierdzić, że osiedle miało charakter wioski z obchodzeniem żniw i świętowaniem święta plonów. W każdym gospodarstwie były krowy i konie, a na poligonie za koszarami rosyjskimi z samochodowym torem przeszkód było pastwisko gdzie wszyscy wypasali swoje krowy. Tam gromadzili się młodzi ludzie i przy wypasach kwitło życie i bawiono się . Musimy też pamiętać o wojennych zniszczeniach samego Wrocławia i jego odbudowie w której uczestniczyli nasi mieszkańcy.

Pola uprawne były częściowo zaminowane i w tym miejscu należy wspomnieć p. St. Grenia, który robił pierwsze orki czołgiem bez wieżyczki, przez co dawał możliwość bezpiecznego orania w przyszłości końmi na częściach sprawdzonego w ten sposób pola – jak już przy NIM jesteśmy to trzeba powiedzieć, że był on bardzo barwną postacią i podstawowym kibicem naszej drużyny piłkarskiej.

Dwa lata po wojnie zawitał do nas Ksiądz Kazimierz Suchecki i obejmował parafię znacznie większą od obecnej, bo w jej zasięgu były jeszcze wioski – Biestrzyków, Suchy Dwór, Wysoka I Wysoka II, Karwiany. W osiedlu pojawili się również  nauczyciele – małżeństwo Państo  Zofia i Stanisław Falarz , P. Koryzna, P. Grabiec. W szkole podstawowej prowadzone były również po nauce dodatkowe zajęcia muzyczne, a z instrumentów w zespołach dominowały akordeony, mandoliny. Zespół szkolny uświetniał akademie. Za terenami szkolnymi znajdował się ogród, w którym poszczególne klasy miały swoje małe działeczki uprawne. Mieliśmy również przedszkole dla dzieci małych przy obecnej ulicy Gałczyńskiego.

Ksiądz Kazimierz Suchecki rozpoczyna prace porządkowe i doposaża nasz kościół, a ponieważ w ostatnich dniach wojny spalony został dom parafialny korzysta przez cały okres swojej posługi z domu przy ulicy Uczniowskiej. Życie mieszkańców skupia się wokół kościoła i uroczystości kościelnych. w obecnym budynku klasztornym naszych sióstr Elżbietanek funkcjonowała przychodnia zdrowia gdzie siostry wspierały personel medyczny. Z tego też okresu pochodzą poniższe zdjęcia. Szczegółowo historię życia parafialnego opisuje nasz mieszkaniec – Edward Szumiński na mojej stronie — http://www.budzowski.org/2012/06/02/historia-parafii/

Biblioteka i czytelnia

Dla tych, którzy tych czasów nie pamiętają chciałbym delikatnie przypomnieć, że w opisywanym okresie  nie było oświetlenia na ulicach, w domach nie było kanalizacji (była tylko woda)  i co zapewne najważniejsze nie było telewizji i oczywiście internetu. Życie skupiało się w bibliotece na czytaniu i wypożyczaniu książek. Biblioteka funkcjonowała na poddaszu „czerwonej szkoły” potem w szkole przy Strachowskiego. Można było poczytać na miejscu lub zabrać coś do domu. Pierwsze telewizory pojawiły się w domach na osiedlu  w latach ………. (czekam na podpowiedż) i u szczęśliwców gromadziły przed ekranami tłumy sąsiadów do oglądania wybranych programów – czwartkowa KOBRA dla dorosłych i ZORRO dla dzieci.

Informacja od naszej mieszkanki –

Pamiętam telewizor marki „Belweder” telewizor . Było to w 1960/61? Postaram się dowiedzieć. U nas pojawił  się wiosną 1962 roku, był to „Wawel 2′ z dużym już ekranem. Szczególnie w niedzielę przychodzili sąsiedzi i dzieci. Powodzeniem cieszył się serial „Znak Zorro”. Krzeseł oczywiście brakowało. Siedziało się na podłodze. Poza tym, gdy moi rodzice kupili pralkę „Franię”, to była ona pożyczana i służyła wielu osobom z osiedla. Podobnie ludzie pożyczali sobie szatkownicę, a kobiety wspólnie darły pierze. Szybko mieliśmy wodę z wodociągu. W piwnicy z zewnętrznym wejściem był kran i sąsiedzi przychodzili po nią i brali, ile potrzebowali. Woda musiała być bardzo tania. W większości domów korzystano po prostu ze studni, wiele z nich istnieje do dzisiaj – tekst Teresa.

Powojenny okres wiejski naszego osiedla.

Kilka ocalałych „świadków” dawnego charakteru wiejskiego naszego osiedla.

Budynek dawnej karczmy został wykorzystany na klub osiedlowy i kino – tam odbywały się imprezy kulturalne oraz raz w tygodniu przyjeżdżało kino. Za klubem był ogródek i kręgielnia z jednym torem z której wszyscy korzystali. Była też restauracja, kilka sklepów i zakładów fryzjerskich oraz chyba dwie piekarnie z wypiekami.

Ważną informacje jest również to, że w osiedlu były koszary Wojska Polskiego po jednej stronie ulicy obecnie Zwycięskiej , a po drugiej stronie koszary Wojsk Rosyjskich. W związku z tą sytuacją wiele domków było zajętych przez rodziny oficerów, a dwa bloki zajmowali oficerowie Wojsk Rosyjskich. Częste przejazdy żołnierzy na strzelnicę za obecną autostradą były momentem do oceny ilości wojska w koszarach na naszym terenie. W osiedlu było zatem czasem zielono od mundurów. Okresy przepustek wosk z poboru były widoczne w naszym osiedlu szczególnie jak funkcjonowało już połączenie autobusowe.

Mieszkańcy osiedla, którzy pracowali w mieście musieli sobie jakoś radzić, bo autobus 113 jeszcze nie jeździł, a najbliżej było na pętlę tramwajową na Gaju ( ta pętla została zbudowana w terminie póżniejszym przez mieszkańców osiedla GAJ w czynie społecznym – podpowiedż T. Jaworska) – w miejscu obecnego szpitala przy Borowskiej lub też do paku Południowego. Na wyjazdy większe zamawiano sobie furmanki do dworca Głównego PKP. Trzeba jeszcze pamiętać, ze w tamtym okresie rower to był również rarytas i posiadała go jedna na kilka rodzin.

Pierwszy autobus z Ołtarzyna (tak nazywało się osiedle) wyruszył do miasta z okolicy naszego KLUBU przy Pszczelarskiej w roku ……… (czekam na podpowiedż)  i od tego czasu centrum miasta było bliżej. W zakresie komunikacji jak już przy niej jesteśmy przełomowe było również wprowadzenie nocnych kursów małymi BUSAMI marki Nysa. To pozwoliło nam wracać znacznie później z miejskich imprez i spotkań. Busik nocny prowadził nasz mieszkaniec P Kudłacik i można było z nim się umawiać indywidualnie.

Po wojnie dla bezpieczeństw pożarowego w osiedlu z wieloma stodołami postanowiono wybudować również remizę strażacką gdzie funkcjonowała jednostka OSP. Ołtaszyn w tym okresie to ogrody i pola uprawne i gospodarstwa rolne.

Wypis z opracowania Edwarda Szumińskiego – Historia Parafii WNMP – zakres tekstu dotyczący powojennego Ołtaszyna – „Od Poczdamie, nastąpił powrót Polski na Ziemie Piastowskie po wiekach odzyskane. W 1945 r. wieś liczyła 1500 mieszkańców,wśród których 2/3 stanowiła ludność wyznania ewangelickiego, a 1/3 wyznania katolickiego. Po zakończeniu działań wojennych pierwszym sołtysem Ołtaszyna został Rudolf Michalski, zaś po nim Tadeusz Wojtanowicz i ostatni przed włączeniem osiedla do miasta Wrocławia Tadeusz Szumiński. Ołtaszyn należał wówczas do gminy Święta Katarzyna. Zaczynają napływać pierwsze transporty repatriantów z terenów wschodnich. Wśród nich przybył także pierwszy kierownik szkoły Stanisław Falarz wraz z żoną Zofią. Przy pomocy nielicznych wówczas polskich mieszkańców Ołtaszyna udało imię wyposażyć gabinety lekcyjne w ławki i stoły, aby jak najszybciej podjąć nauczanie. Do 1947 r. większość domostw była zamieszkała przez ludność niemiecką oraz przez panoszące się tu wojsko rosyjskie. Z chwilą napływu większej liczby repatriantów, ludność niemiecka opuszczała swe gospodarstwa i domostwa i przesiedlała się w głąb
Niemiec. Wraz z napływem nowych mieszkańców , zaczyna ożywać życie artystyczne. zaczęły działać kółka artystyczne m in. w Domu Ludowym w Ołtaszynie została wystawiona „Zemsta” Aleksandra Fredry w reżyserii p. Krajewskiego, mieszkańca pobliskich Wojszyc. W jego reżyserii grano również „Pana Jowialskiego”, lecz już w Wojszycach i na występach gościnnych w gm. Św. Katarzyna. Ponadto odbywały się różnego rodzaju festyny na wolnym powietrzu i potańcówki. Piękną tradycją parafian ołtaszyńskich był organizowany wspólny opłatek w Domu Ludowym. Również piękną oprawę artystyczną w okresie świąt Bożego Narodzenia tworzyli kolędnicy „Herody” Wielką atrakcją miejscowej ludności było kino objazdowe. W latach powojennych po-
wstała w Ołtaszynie Ochotnicza Straż Pożarna Długoletnim komendantem straży był p. Władysław Mikietko Przez wiele lat zaszczytem i obowiązkiem strażaka i harcerza było pełnienie warty honorowej przy Bożym Grobie. Wśród honorowych członków Ochotniczej Straży Pożarnej w Ołtaszynie był tutejszy proboszcz ks. Kazimierz Suchecki. Od strony północnej kościoła znajduje się budynek klasztoru S.S. Elżbietanek wzniesiony w 1898 r„ w którym przez szereg lat siostry tego zgromadzenia prowadziły przedszkole i ambulatorium, a w latach powojennych część tego budynku służyła jako Ośrodek Zdrowia. Około 1878 r. powstał w Ołtaszynie cmentarz ewangelicki, który w 1905 r po zakupie dwóch działek został poszerzony o 5,5 ha. W związku z tym, ze ludność Ołtaszyna jak i pobliskich wiosek stanowiła przewagę wyznania ewangelickiego to około 1900 r wzniesiono szkołę ewangelicką przy ówczesnej ulicy Friedhofswcg (dziś ul. Gałczyńskiego). Dyrektorem tej szkoły był w latach 1905 – 1926 Hugo Speer (1863 – 1936). Następnie funkcja la została powierzona jego zięciowi Fritzowi Weidnerowi, który pełnił ją do 1938 r. Dzięki tej rozbudowie powstała aula, która służyła jako ewangelicka sala ko-ścielna. Jak dowiadujemy się ze schematyzmów diecezjalnych, to do szkół ołtaszyńskich uczęszczały również dzieci z pozostałych wiosek należących do parafii, a więc z Suchego Dworu, Radomierzyc, Karwi an. Krzyków, Kleciny, Wojszyc. Jagodna, Ślęzy, Żernik Wrocławskich, Partynic, Wysokiej, Biestrzykowa. Komorowie i Kończyc. W latach dwudziestych naszego stulecia zainstalowano w Ołtaszynie urządzenia wodociągowe i kanalizacyjne, lecz tylko przy głównych ulicach (dzisiejsze ulice B. Strachowskiego i Pszczelarska). W tym też czasie na południowo wschodniej części wsi zostało zlokalizowane nowe osiedle zprzeznaczeniem dla robotników rolnych. Projektantem tegoż osiedla był architekt Ernst May. Osiedle to zostało zbudowane przez „Vereinigtr
Baumternehmung Breslau” we współpracy z „Soziale Bauhutte – Breslau”. Obraz tego ukazuje dzisiejsza ul. Strączkowa. W latach trzydziestych w zachodniej części Ołtaszyna przy dzisiejszej ul Agrestowej i Obrońców Poczty Gdańskiej istniała kolejka wąskotorowa do przewozu buraków do cukrowni Klecina, która w czasie wojny uległa zniszczeniu, a w latach powojennych wybrakowane torowiska zostały rozebrane przez szabrowników. W 1945 r wojska niemieckie wycofując się z Wrocławia umieszczają na wieży kościelnej działo przeciwlotnicze i karabiny maszynowe broniąc się. Kościół był ostrzeliwany przez kilka dni, w wyniku czego został zniszczony w ok. 50 %. Wyzwolenie Ołtaszyna nastąpiło już 19 lutego przez 5 armię gwardii wojsk i Frontu Ukraińskiego. Z końcem 1948 r. założony został „Caritas parafialny” przy kościele, który niósł pomoc biednym i bezrobotnym. W latach pięćdziesiątych Caritas zostaje rozwiązany 1 sierpnia 1955 r rozpoczął kursowanie do Ołtaszyna autobus (od kościoła do przystanku tramwajowego linii 9 na Gaju), była to wielka przysługa dla miejscowej ludności Częstotliwość kursowania co 40 minut. Zima od 19.12.1962 r. do 10.03.1963 r bardzo ciężka, mrozy 30 stopni, śniegi ogromne, życie częściowo sparaliżowane, wiosna późna. Na szczególną uwagę zasługuje fakt ogromnego poszanowania przez młodzież osób starszych i przełożonych. Już od najmłodszych lat każdy młodzian oddawał pozdrowienie słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, albo „Dzień dobry”.”

 

Pałac w Radomierzycach – obok Ołtaszyna. Relacja naszego mieszkańca (R.Sz.)

O pałacu dość dużo mogę przekazać, ponieważ to był nasz „plac zabaw”.

Pałac był w zupełnie dobrym stanie, dach był tylko uszkodzony w niewielkim stopniu nad klatką schodową poważnie zniszczony. Typowa wieża zegarowa, podjazd pod drzwi (pałac był nieco podwyższony , ze względu na obsypkę piwnic). Wjazd na dziedziniec (brama) znajdował się na łuku przy obecnym warzywniaku. Dwa masywne filary i resztki zawiasów, brama zapewne trafiła na złom. Droga zabrukowana okrąglakami. Tuz za bramą po lewej stronie zaczynały się zabudowania gospodarcze ustawione w kierunku Wschodnim (równolegle do drogi), następnie skręcały pod kątem prostym na południe okalając dziedziniec.

Na środku dziedzińca była potężna studnia (ok.3m średnicy, lustro wody było na głębokości 3-4 m). Woda była rozprowadzana rurociągami za pomocą pomp. Widoczne były resztki instalacji. Pałac był w dobrym stanie, ładne, tradycyjne ryflowane posadzki z bordowymi kaboszonami. Instalacja elektryczna w rurkach , nadtynkowa, wyłączniki i gniazda z białej ceramiki. Resztki stolarki okiennej w stylu identycznym ,jak kiedyś w naszym domu kultury.

Pokoje były dość wysokie, resztki kilku skrzydeł drzwiowych (ościeżnice) świadczyły o konstrukcji kasetonowej. Wszystko zostało rozszabrowane a przede wszystkim świadomie niszczone  („to szwabskie! „- Trzeba zniszczyć) Piwnice bardzo ciekawe, sklepienia łukowe z dobrej cegły mieściły POM. pomocnicze, kuchnia, spiżarnia, masarnia (w sufitach haki do obróbki, murowane stoły), pralnia itp.

Staw przy pałacu miał znaczenie ozdobne, zawsze były na nim kaczki i mnóstwo żab. Staw przynależał do parku pałacowego, który rozciągał się w kierunku zachodnim prawie do dzisiejszej drogi prowadzącej w kierunku Żórawiny-Biestrzykowa. Cały teren był perfekcyjnie zmeliorowany, poprzecinany rowami, do stawów z sączków drenarskich cały czas spływała woda. Całość odprowadzana była potężnym rowem do rzeki Ślęży (resztki rowu są jeszcze widoczne i pełnią swoją funkcję do dziś.)Park był podzielony na dwie części drogą prowadzącą przez pola, przecinającą dzisiejszą nowszą część Grota Roweckiego i zmierzającą dalej do majątku Wysoka.

Plac obok zamku podczas wojny był wykorzystywany na skład amunicji. Jeszcze na początku lat 60-tych dzieci wynajdywały tam duże ilości amunicji małokalibrowej i p. lotniczej (kaliber ok.20 mm). Ze wstydem przyznaję się że też „:zabawiałem się” rozbieraniem pocisków i odzyskiwaniem prochu zapalającego (kiełbaski. ). Pałac i osiedle miało własny transformator zasilający w en..el.,Znajdował się na stalowej konstrukcji słupowej przy głównej ulicy.

Osiedle to podczas walk zostało mocno zniszczone..Jadąc w kierunku Żernik po lewej stronie dziś widzimy nowe obiekty. Stoją one na wysypisku śmieci przez lata zwożonych przez wojska „bratniej armii”, wywozili wszystko. Gruz, drewno, farby, akumulatory, beczki, odpady biologiczne, czyściwo, smary  –  „ekologiczny fetor. ZIS-5 był na tej trasie najczęściej spotykaną maszyną. Jak jesteśmy przy  ZIS-5 to musimy wspomnieć o identycznej działalności na wyrobisku – piaskowni pozostałym podczas budowy osiedla „na błoniach? Tam działalność ta trwała nieco krócej, zbyt stromy zjazd i te wspaniałe maszyny po prostu  miały problem z wyjazdem. Miejsce to w okresie ferii zimowych znakomicie służyło nam, jako „ośrodek sportów narciarskich”, Takie były czasy i śniegi.

W końcówce lat 50-tych „bratnia armia” nie mogła znieść widoku pałacu i dwukrotnie próbowała zburzyć go..Był jednak solidniejszy niż lepianka. Dopiero za 3-cim podejściem przywieźli dwa czołgi, opasali linami i szarpali odnosząc kolejny sukces.

Dziś obiekt ten, (jeśli przetrwałby w takim stanie) na przetargu osiągnąłby godną cenę. 

PS

Udało się odszukać pocztówkę z pałacem Radomierzyce – zobacz więcej.

 

Emigracja

Przez cały powojenny okres z terenu naszego osiedla wyjeżdżali nasi mieszkańcy z powodów politycznych, łączenia rodzin lub z powodów materialnych. Pierwsze fale wyjazdów jakie pamiętam to Canada i Ameryka – wyjazdy do rodzin. Wyjeżdżający pozostawiali u nas dorobek całego swojego życia i w nowym miejscu przy pomocy rodziny i znajomych musieli wszystko zdobywać od początku. Czas SOLIDARNOŚCI i zaraz potem fala kolejnych wyjazdów to Australia , Austria i inne kraje Europy.

Teraz czas na historię naszych rodzin.

Aleje  przy drogach

Obecna ulica Grota – Roweckiego obsadzona była drzewami czereśniowymi i w okresie owocowania można było kupić wszystkie drzewa do zbioru owoców. Drzewa były opisane na początku ulicy – informacja o zakazie zrywania owoców. Kurpiów to była chyba aleja śliwkowa, a Nenckiego i Uczniowska lipowe. z dawnych czasów została tylko Uczniowska.

Tak błogo i beztrosko żyło się w tym wiejskim osiedlu w pierwszym okresie po wojnie.

Pierwsze domy prywatne

Powoli przybywało mieszkańców i pojawiały się pierwsze nowinki

Posiadanie porządnej pary koni i bryczki to był szyk, byli też tacy, którzy zakupili z demobilu motocykl lub wóz terenowy.

Przyszedł tez czas na budowanie nowych domów – własnymi siłami – pierwszy dom rozpoczął budować Pan Szpak z Gałczyńskiego w Wojszycach, potem powstał dom P. Dąbrowskich, P. Iwacha na Gałczyńskiego, później rodziny Urbańskich i Turkoniaków budowały pierwszy bliźniak. W taki sposób powstawały pierwsze nowe domy , ale budowane przez mieszkańców osiedla.

Osiedle Poltegoru i Gazoprojektu

Nadszedł wreszcie okres lat siedemdziesiątych kiedy to rozpoczęto budowę domków dla pracowników Poltegoru i Gazoprojektu. W osiedlu na dawnych polach powstawały pierwsze bliźniaki i domki jednorodzinne tak charakterystyczne dla tego pierwszego okresu boomu budowlanego. Powstało też stowarzyszenie na rzecz telefonizacji osiedla przez co w miarę szybko wielu mieszkańców uzyskało dostęp do telefonu bez pośrednictwa jedynej budki telefonicznej w osiedlu lub poczty.

Okres zielonego zagłębia

Zaraz potem rozpoczyna się największy rozkwit budownictwa w osiedlu – powstają liczne szklarnie , a Ołtaszyn staje się wyspecjalizowanym osiedlem – zieloną dolina Wrocławia. Obiekty szklarniowe powstają jak grzyby po deszczu, a charakterystyczne kominy to wizytówka osiedla. Właścicieli zielonych zakładów stać na wiele zatem powstają okazałe i wyszukane wille i domy jednorodzinne.

Okres tego rozkwitu trwa do czasu wielkiej powodzi stulecia kiedy to odkryto, że nasze osiedle położone jest stosunkowo wysoko i nie dotknie go powódź , a zatem warto tu inwestować i budować. Zmiany planów miejscowych likwidują tereny uprawne i zmieniają je na tereny pod budownictwo jedno i wielorodzinne. To zmienia podejście i właścicielom szklarni opłaca się je sprzedawać razem z obiektami pod budowę nowych domów. Wiele szklarni zostało przystosowanych do nowych funkcji takich jak hurtownie, magazyny, sklepy. Część szklarni pozostało przy produkcji związanej z rolnictwem, kwiatami, ale zawężono specjalizacje. Zatem takich obiektów mamy jeszcze kilka w naszym osiedlu i doskonale sobie radża w nowych realiach rynkowych.

 

Zdjęcia szklarnie po przekwalifikowaniu funkcji.

Okres rozwoju budownictwa wielorodzinnego

Tak jak już pisałem powyżej po okresie wielkiej powodzi w roku 97 nadchodzi czas zainteresowania deweloperów naszym osiedlem pola uprawne i działki szklarniowe po zmianie planów miejscowych idą pod młotek, jako tereny budowlane. Dawni rolnicy ze sprzedaży gruntów mogą sobie pozwolić na zbudowanie nowego domu i zmianę stylu życia. Ołtaszyn zaczyna się zagęszczać buduje się już nie tylko pojedyncze domy, ale również całe osiedla i w dodatku z budynkami wielokondygnacyjnymi. W ślad za nowymi mieszkańcami przybywa sklepów i usług.

Poniższa galeria pokazuje historię jednego budynku i zmiany funkcji od czasu przed wojną przez okres powojenny do czasów współczesnych.

 

21 czerwca 1983 roku

Jan Paweł II podczas swojej wizyty we Wrocławiu spotyka się z mieszkańcami na terenie WTWK Partynice, a to nasza parafia. Czekam na wspomnienia uczestników tego spotkania lub pracujących przy obsłudze.

W dziejach tych stoi ona jakby postać graniczna, która łączy ze sobą dwa narody :
naród niemiecki i naród polski Łączy na przestrzeni wielu wieków historii, która była
trudna i bolesna. Święta Jadwiga wśród wszystkich dziejowych doświadczeń , pozo-
staje przez siedem już stuleci orędowniczka wzajemnego zrozumienia i pojednania,
stosownie do wymagań prawa narodu, międzynarodowej sprawiedliwości i pokoju”

(słowa Ojca św Jana Pawła II. wypowiedziane na hipodromie w Partynicach w dniu 21 czerwca 1983 r.)

Po roku 2000 . XXI wiek.  SYPIALNIA

Ponieważ znacznie przybyło nam mieszkańców na terenie osiedla dzięki rozwojowi budownictwa STAJEMY SIĘ SYPIALNIĄ Wrocławia dla zapewnienie możliwości nauki dla wszystkich dzieci z osiedla rozbudowano dawny budynek szkolny, wybudowano również nowe przedszkole. W osiedlu zadomowiły się lokale restauracyjne , bary i pizzerie, przybyło sklepów spożywczych i drobnych usług.

NO I MLEKO SIĘ ROZLAŁO. Ponieważ po naszej południowej stronie wybudowano również dużo osiedli i rozbudowała się sąsiednia Gmina Siechnice wszyscy chcą dojechać do centrum miasta przez nasze osiedle – Ołtaszyn jest totalnie zakorkowany mamy najwolniejszą ulicę w kraju i w pobliżu najbardziej zakorkowane skrzyżowanie w kraju. Wieloletnie plany budowy ostatniego odcinka drogi Bielany łany Długołęka ciągle są oprotestowywane i nie widać postępu w ich załatwieniu. Pozytywem tego okresu jest wykonanie kanalizacji sanitarnej w prawie całym osiedlu oraz wykonanie modernizacji i przebudowy głównych ulic Kutrzeby i Strachowskiego. W ostatnim okresie (2016-2017) wykonano modernizację boiska sportowego, zadbano o zieleń w centrum osiedla, zbudowano nowe tereny zieleni przy ulicy Ułańskiej.

Tak to Szanowni Państwo z małego osiedla o rolniczym charakterze w okresie tuż po wojnie w obecnej chwili doszliśmy do SYPIALNI.

Ważne daty.

  1. Uruchomienie połączenia autobusowego linia 113 do dworca PKP z naszego osiedla.
  2. Niewątpliwie najważniejszą datą w powojennej historii naszego osiedla jest wizyta Jana Pawła II na Torze Partynice, który jest terenem zasięgu naszej parafii. Wizyta odbyła się w dniu 21 czerwca 1983 roku  kiedy to naszym księdzem był Bronisław Owcarz.
  3. Budowa kościoła w Wojszycach i podział na parafie Wojszyce i Ołtaszyn.
  4. Konsultacje i głosowanie nad podziałem osiedla Wojszyce – Ołtaszyn na dwa oddzielne osiedla Ołtaszyn i Wojszyce.
  5. Likwidacja jednostki wojskowej wojsk WNP i budowa w tym miejscu osiedla.
  6. Wykonanie kanalizacji sanitarnej osiedla i likwidacja szamb lokalnych
  7. Rozbudowa obiektu szkolnego przy Gałczyńskiego, a następnie budowa przedszkola przy Kurpiów.
  8. Likwidacja jednostki wojskowej WP i przygotowania do zmiany planu miejscowego po tych koszarach.

 

Osoby zasłużone dla osiedla.

W tym całym powojennym okresie kilkanaście osób szczególnie zasłużyło się dla rozwoju, kulturalnego, sportowego osiedla. Do tego grona należy zaliczyć poniższe osoby.

Ksiądz Kazimierz Suchecki – jako osobę budującą zręby parafialne z powojennych zgliszczy.

Małżeństwo nauczycieli  Stanisław i Zofia Falarz – jako tych którzy nadali nam pierwsze szlify i umożliwili spotkanie z muzyką.

Pana Stanisława Ptaka – wieloletniego trenera naszych piłkarzy , który wprowadzał zamiłowanie do tego sportu i trenował wszystkich chętnych.

Pana Janusza Lipińskiego – jako człowieka który przez całe lata gromadził wszystkie informacje i materiały o naszych mieszkańcach wraz z historia osiedla.

Szczegółowe opisy i życiorysy tych osób znajdziecie

http://www.budzowski.org/2012/02/27/otaszyn-3/

Filmik z widokami współczesnego osiedla Ołtaszyn – 2017

http://www.budzowski.org/2017/07/08/wakacyjny-oltaszyn-2017/

Wspomnienia.

Na zakończenie

Czasy były ciężkie, ale  podołaliśmy.

Tak na koniec optymistyczny akcent – pierwszy krasnal w osiedlu . Wprawdzie stoi on chyba po północnej stronie ulicy Parafialnej – zatem w Wojszycach, ale mamy go.