Wojna piwna we Wrocławiu.

 

Wrocławska wojna piwna 1380 – 138

autor: Krzysztof Czarnecki

Tak zwane „wojny piwne” były prawidłowością we wszystkich miastach śląskich. Były one skrajną formą walki konkurencyjnej. Ponieważ w dawnych czasach prawo produkcji uzyskiwało się na drodze administracyjnego przywileju, znaczniejsi producenci próbowali przeciwnikom uniemożliwić działalność nie przebierając w środkach, posuwając się nawet do fizycznej agresji.

Piwo świdnickie swą sławą powodowało wiele zatargów, konfliktów, a nawet zbrojnych walk. Często karawany z piwem były celem napadów rycerzy – rabusiów. Kiedy w 1470 r. Śląsk pogrążył się w chaosie spowodowanym walką o władzę miedzy husyckim władcą Czech Jerzym z Podiebradu a królem Węgier Maciejem Korwinem, świdnickie piwo przestało w ogóle docierać do Wrocławia. Wzburzeni tym mieszczanie wrocławscy wymusili na radzie miejskiej wyasygnowanie znacznych kwot na zbrojną ochronę transportów. Jednak najbardziej znana wojna piwna na Śląsku miała miejsce we Wrocławiu w latach 1380 – 1382.

W grudniu 1380 r. książę legnicki Ruprecht, lekce sobie ważąc zakaz wrocławskiej rady miejskiej, posłał bratu swemu Henrykowi, dziekanowi kapituły katedralnej, wóz piwa świdnickiego w charakterze świątecznego prezentu. Straż miejska na polecenie burmistrza wóz z piwem zarekwirowała, a furmana wtrąciła do lochu. Rozwścieczeni tym księża zagrozili rzuceniem klątwy na miasto. Ponieważ rada miejska ostrzeżenie zlekceważyła, biskup Wacław, znany z gwałtownego charakteru, 7 stycznia 1381 r. obłożył miasto interdyktem, a cała kapituła przeniosła się do biskupiej Nysy. Kościoły zostały zamknięte, nie miał kto udzielać ślubów i chrztów, a zmarłych trzeba było chować bez księdza. Gdy 27 czerwca przybył do Wrocławia król czeski Wacław, by przyjąć hołd książąt śląskich, nie można było odprawić mszy.

Kapituła odrzuciła prośbę króla o uchylenie klątwy na czas jego pobytu we Wrocławiu. Rozgniewany król Wacław kazał uwięzić jako zakładnika opata Jana z klasztoru Marii Panny na Piasku. Przestraszony opat pobliskiego klasztoru św. Wincentego, też Wacław, zgodził się odprawić mszę w dniu następnym, jednak pod osłoną nocy zbiegł wraz z resztą braci zakonnej i zatrzymał się aż w Wielkopolsce. W odpowiedzi król Wacław rozkazał swoim żołnierzom splądrować oba klasztory, co ci sumiennie wykonali, a ponadto w swej gorliwości ograbili dwór biskupi i domostwa kanoników. Ciekawostką jest fakt, że wspólna niedola pogodziła obu opatów, którzy uprzednio tak długo spierali się o pierwsze miejsce w procesjach, że w końcu jęli usuwać się zbrojnie.

Do zakończenia wojny piwnej przyczyniła się dopiero mediacja opata Wacława z Lubiąża. Król Wacław zażądał od mieszczan złożenia przysięgi na wierność, co zostało wykonane 7 maja 1382 r., a od kapituły uchylenia klątwy oraz zapłacenia okupu w wysokości 5000 marek. W zamian wydał w dniu 15 maja 1382 r. przywilej zezwalający kapitule na sprowadzanie i wyszynk świdnickiego piwa.
Upodobanie wrocławskiego kleru do świdnickiego piwa jest zresztą znacznie starszej daty. W 1335 roku ówczesny opat klasztoru na Piasku, Jodok z Głuchołaz, nabył w Świdnicy dom z uprawnieniem do warzenia piwa, położony przy ulicy Rycerskiej (obecnie Pańskiej). Prosty ten zabieg pomógł ominąć zakaz wrocławskich rajców sprowadzania do Wrocławia piwa ze Świdnicy. Stugębna plotka głosiła, że opat częściej przebywał w Świdnicy niż we Wrocławiu, co łatwo wytłumaczyć porównując jakość ówczesnych produktów świdnickich i wrocławskich browarów. Niewiele lat później przyjaciel opata, biskup ołomuniecki Jan, w dwóch listach opisywał, jak to z przyjaciółmi delektował się świdnickim piwem marcowym („… marcialem Suidnicensem cerevisiam…”).

źródło: browar.biz – pozwoliłam sobie na skopiowanie na Wykop ze względu na dostępność dla zalogowanych

TUTAJhttp://smakiwroclawia.pl/video/wojna-piwna-czyli-o-burzliwej-historii-chmielowego-trunku-we-wroclawiu/